Trwałość i naprawy

Wytrzymałość kosza

Zawsze to dobrze, jeśli twój kosz jest wystarczająco mocny, aby wytrzymać klasyczne starty. W przypadku elastycznego kosza bardzo łatwo jest popełnić błąd podczas startu i złamać śmigło i/lub uszkodzić kosz. Większość napędów jest wystarczająco mocna. Następny krok to odporność na niewielkie poślizgi podczas lądowań. Dobrze, jeśli napęd jest w stanie wytrzymać takie uderzenie. Raz na jakiś czas każdemu może zdarzyć się przecież taki przypadek. To nie jest niebezpieczne, ale może kosztować cię nowe śmigło lub części kosza. To jest zawsze kompromis z wagą. Napędy Walkerjet albo Parajet Volution są może i wytrzymałe, ale ważą też o wiele więcej. Żaden napęd nie jest odporny na zderzenie. Ale to jest OK. One są stworzone do latania a nie do kraks.

Za każde zwiększenie wytrzymałości płacisz dodatkową wagą.

Chodzi więc o ustalenie priorytetów i znalezienie kompromisu.

Naprawy

Tu jest różnie. Rama i kosz z aluminium są łatwe do naprawy jeśli masz narzędzia i umiejętności. Większość pilotów ich nie ma. Możesz znaleźć kogoś, kto naprawi twój uszkodzony kosz, ale to może zająć więcej czasu i czyjaś ręczna praca może kosztować drożej niż zamówienie nowych części. Oczywiście zależy to od dostępności części zamiennych i rzetelności twojego producenta. Pamiętaj, że w uszkodzonym napędzie najwięcej kosztuje cię to, że jest dobra pogoda a ty jesteś uziemiony. Zatem jeśli części zamienne nie są szybko dostępne, producent nie reaguje, to może się okazać, że właśnie ominął cię sezon lotny

Podsumowanie

Kiedy patrzę na nowoczesne napędy, które ostatnio pojawiły się na rynku (Parajet Zenith, Nirvana Instinct, SCOUT carbon, …) widoczny trend jest oczywisty. Napędy są do latania a nie do zderzeń. Jeśli uszkodzisz coś, wymieniasz tę część i wracasz do latania tak szybko jak to możliwe.

Uwaga nt. SCOUTa właściwie bardzo łatwo jest samodzielnie naprawić części wykonane z kompozytu; potrzebny materiał i narzędzia są ogólnodostępne. Ale uważam, że taki ładny napęd wyglądałby okropnie. Przecież też nie spawałbyś sam zderzaka w swoim Ferrari, prawda?

Aby przejść do naszego ostatniego rozdziału o transporcie i podróżach z napędem kliknij tutaj>